Intro

Dlaczego patyczaki? Hodowla patyczaków jest w większości przypadków zajęciem prostym, nie mają wielkich wymagań, nie trzeba ich wyprowadzać na spacer ale można brać na ręce :)

I ciągłe pytania: "Gdzie one są?"

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eksperymenty żywieniowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eksperymenty żywieniowe. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 lipca 2017

Po co hodować patyczaki?

Dzisiaj wpis nieco mniej poważny a jednak być może niektórym się przyda podczas dyskusji. Zasada pierwsza głosi, że nie ma sensu tłumaczyć się ze swoich poczynań a druga, że tylko winny się tłumaczy. Niemniej, często pytani jesteśmy po co, na co, a komu to potrzebne i w ogóle, "panie, łoo tam" :) Warto mieć pod ręką kilka argumentów - najlepiej takich, z którymi trudno dalej dyskutować. No to lecimy:

- Bo lubię i mogę. Właśnie tak. Lubię bo są inne niż inne "oklepane" zwierzaki i mogę, bo nie sprawiają wielu problemów podczas codziennych porządków;

- Bo fajnie wyglądają a prawie nikt ich nie widzi - otóż to;

- Bo uczą systematyczności (jak każda hodowla) i odpowiedzialności - poważnie zabrzmiało ale tak jest;

- Bo bardzo łatwo pozyskać "materiał" hodowlany: allegro, sklepy zoologiczne, szkoła, znajomi, giełda;

- Bo wbrew pozorom każde kolejne pokolenie patyczaków stanowi wyzwanie...żywieniowe (jeśli chcemy eksperymentować);

- Bo często pojawiające się problemy hodowlane (zdarzają się, jak wszędzie) skłaniają do własnych poszukiwań w internecie, książkach i gazetach - jednym słowem: rozwijamy się;

- Bo dzięki hodowli możemy poznać kolejnych zapaleńców i być może przerzucić się na inne gatunki.

A do tego milion następnych powodów ale najważniejsze, że robimy co lubimy i co nam się podoba.

A jeśli zaciekawimy innych, jeszcze lepiej. http://mcpatyczak.blogspot.com/p/faq.html

środa, 29 czerwca 2016

Czas na eksperymenty

Kwestia pokarmowa u patyczaków jest jak tysięczny któryś odcinek telenoweli. Pisałem o niej często i w zasadzie jest to coś...dziwnego. Niby karmienie nie nastręcza trudności (popularnych gatunków) a jednak ciągle można o tym pisać ;)

Czas rozkwitu wszelakiej roślinności sprzyja eksperymentom. Mamy do wyboru rozmaite liście, które nasze patyczaki są w stanie zjeść lub nie. Z punktu widzenia hodowli nie jest to specjalnie sensowne ponieważ i tak mając wiedzę, że np. owady zjedzą to a nie zjedzą tamtego, zimą czy jesienią nic z tym nie zrobimy bo nie będzie pokarmu ale...istnieje coś takiego jak ciekawość poznawcza a w końcu każda nauka opiera się na kombinowaniu i eksperymentowaniu. 



Patyczaki (lub ich kuzyni po jajku) potrafią nie jeść liści, które jadły w zeszłym roku z tej samej miejscówki. I na odwrót, jedzą to, czego wcześniej nie tykały. Winogrona i porzeczki są zjadane zawsze. Liście wiśni, jabłka, różnie bywa. Śliwka - raczej na tak. Czasem i truskawkę skubną a nawet młode liście orzecha... Z różami także jest nie tak różowo ;) Róże o małych liściach, nie są zjadane, z większymi sobie radzą ale nie konsumują do końca. Co ciekawe, natka pietruszki własnego "wypasu" - gruba, duża i szeroka znika nawet po kilkakrotnym podawaniu. Melisa także jest wcinana.