Intro

Dlaczego patyczaki? Hodowla patyczaków jest w większości przypadków zajęciem prostym, nie mają wielkich wymagań, nie trzeba ich wyprowadzać na spacer ale można brać na ręce :)

I ciągłe pytania: "Gdzie one są?"

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą patyczaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą patyczaki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 lipca 2017

niedziela, 9 lipca 2017

Po co hodować patyczaki?

Dzisiaj wpis nieco mniej poważny a jednak być może niektórym się przyda podczas dyskusji. Zasada pierwsza głosi, że nie ma sensu tłumaczyć się ze swoich poczynań a druga, że tylko winny się tłumaczy. Niemniej, często pytani jesteśmy po co, na co, a komu to potrzebne i w ogóle, "panie, łoo tam" :) Warto mieć pod ręką kilka argumentów - najlepiej takich, z którymi trudno dalej dyskutować. No to lecimy:

- Bo lubię i mogę. Właśnie tak. Lubię bo są inne niż inne "oklepane" zwierzaki i mogę, bo nie sprawiają wielu problemów podczas codziennych porządków;

- Bo fajnie wyglądają a prawie nikt ich nie widzi - otóż to;

- Bo uczą systematyczności (jak każda hodowla) i odpowiedzialności - poważnie zabrzmiało ale tak jest;

- Bo bardzo łatwo pozyskać "materiał" hodowlany: allegro, sklepy zoologiczne, szkoła, znajomi, giełda;

- Bo wbrew pozorom każde kolejne pokolenie patyczaków stanowi wyzwanie...żywieniowe (jeśli chcemy eksperymentować);

- Bo często pojawiające się problemy hodowlane (zdarzają się, jak wszędzie) skłaniają do własnych poszukiwań w internecie, książkach i gazetach - jednym słowem: rozwijamy się;

- Bo dzięki hodowli możemy poznać kolejnych zapaleńców i być może przerzucić się na inne gatunki.

A do tego milion następnych powodów ale najważniejsze, że robimy co lubimy i co nam się podoba.

A jeśli zaciekawimy innych, jeszcze lepiej. http://mcpatyczak.blogspot.com/p/faq.html

środa, 29 czerwca 2016

Czas na eksperymenty

Kwestia pokarmowa u patyczaków jest jak tysięczny któryś odcinek telenoweli. Pisałem o niej często i w zasadzie jest to coś...dziwnego. Niby karmienie nie nastręcza trudności (popularnych gatunków) a jednak ciągle można o tym pisać ;)

Czas rozkwitu wszelakiej roślinności sprzyja eksperymentom. Mamy do wyboru rozmaite liście, które nasze patyczaki są w stanie zjeść lub nie. Z punktu widzenia hodowli nie jest to specjalnie sensowne ponieważ i tak mając wiedzę, że np. owady zjedzą to a nie zjedzą tamtego, zimą czy jesienią nic z tym nie zrobimy bo nie będzie pokarmu ale...istnieje coś takiego jak ciekawość poznawcza a w końcu każda nauka opiera się na kombinowaniu i eksperymentowaniu. 



Patyczaki (lub ich kuzyni po jajku) potrafią nie jeść liści, które jadły w zeszłym roku z tej samej miejscówki. I na odwrót, jedzą to, czego wcześniej nie tykały. Winogrona i porzeczki są zjadane zawsze. Liście wiśni, jabłka, różnie bywa. Śliwka - raczej na tak. Czasem i truskawkę skubną a nawet młode liście orzecha... Z różami także jest nie tak różowo ;) Róże o małych liściach, nie są zjadane, z większymi sobie radzą ale nie konsumują do końca. Co ciekawe, natka pietruszki własnego "wypasu" - gruba, duża i szeroka znika nawet po kilkakrotnym podawaniu. Melisa także jest wcinana.

sobota, 7 listopada 2015

5 minut od domu :)

Wątek pokarmowy jest jak niekończąca się opowieść. Obojętnie ile napiszę i tak będzie za mało albo za chwilę pojawi się nowy temat :) Każdy hodowca patyczaków doskonale zna sytuację poszukiwania zieleniny dla swoich owadów w hodowli. Wynikają z tego dziwne sytuacje, niektóre śmieszne, inne dość groźne.


Hodowcy szukający w okolicy (czy w lesie) pokarmu bywają brani za zielarzy, miłośników "ziół" innego rodzaju, w końcu za podejrzanych typów włóczących się i szukających czegoś (skarbów?) Trudno mi doradzać w tej kwestii - osobiście raz czy dwa miałem okazję uczestniczyć w "akcjach" związanych z mylnym postrzeganiem mojej skromnej osoby. Na pewno ważny jest ubiór i zachowanie. Chodzenie z otwartym nożem czy scyzorykiem wśród ludzi po uczęszczanych szlakach leśnych raczej nie będzie dobrym pomysłem...Zaciekawionym można wyjaśnić w czym rzecz i może dzięki temu wzrośnie grono hodowców? Aby nie rzucać się w oczy i nie budzić zgrozy lepiej chodzić własnymi ścieżkami (dosłownie), przy okazji mamy możliwość zaczerpnięcia świeżego powietrza. Jak widać, hodowla owadów egzotycznych daje same plusy. Ale, ale...do rzeczy. 


Szukając pokarmu w lesie czy błąkając się po okolicy (późną jesienią czy zimą) zestresowani brakiem liści (śniegu akurat ostatnio jak na lekarstwo ale nikt nie zagwarantuje, że w tym czy przyszłym roku też tak będzie), rezerwowo hodując na balkonie własne liście czy kupując (bardzo rezerwowo i naprawdę radzę rzadko) natkę pietruszki zapominamy o...hodowlach pod folią czy szkłem, całorocznych, gdzie są i truskawki i mięta czy nawet dziczki jeżynowe. Warto o tym pamiętać. Podobnie jak o tym, że szukając daleko czy organizując prawdziwe "wyprawy" do lasu po jeżynę,malinę, różę i inne kłujące krzaczory ;) zapominamy o okolicy nam najbliższej, gdzie np. bluszcz wisi na płotach sąsiadów w megailościach a pod płotem trzy kroki od domu mamy piękne okazy jedzonka. Rozejrzyjcie się po drodze do szkoły, pracy, domu czy sklepu. Jedzenie dla patyczaków jest wszędzie! Oszczędzi wam to czasu i energii, które przecież można poświęcić na czytanie bloga albo książek.



czwartek, 12 grudnia 2013

Karma zimą - kolejny odcinek

Temat rzeka. Wiadomo, że zimą trudno o jedzenie dla patyczaków ale akurat w tym roku, jak na razie, nie jest źle. Śniegu jak na lekarstwo i bardzo dobrze :) Łatwo znaleźć w lesie zielone. A to jeżynę a to inne krzewy, dające się w miarę bezproblemowo zerwać w celach konsumpcyjnych. Wspominałem już o zimowym know-how:

http://mcpatyczak.blogspot.com/2012/12/niezbednik-zimownika.html
http://mcpatyczak.blogspot.com/2012/02/problemow-z-pokarmem-chyba-juz-nie.html
http://mcpatyczak.blogspot.com/2012/02/gdzie-szukac-pokarmu.html
http://mcpatyczak.blogspot.com/2011/01/sniezne-owy.html
http://mcpatyczak.blogspot.com/2010/10/pokarm-zima.html

Nic nowego nie dopiszę ;) Wiadomo, że jeszcze jesienią warto zrobić sobie w głowie "mapę" stanowisk jeżyny w lesie (nawet rozrysować czy posłużyć się nowoczesnymi gadżetami i aplikacjami) - po opadzie śniegu bardzo się przyda, tym bardziej, że znajomy teren pod puchową kołdrą naprawdę jest dość trudny do opanowania i dotychczasowe znane punkty (nawet charakterystyczne) zlewają się w jednolitą masę pełną białości.

Innym rozwiązaniem jest nawiązanie kontaktu z leśnikami albo ludźmi pracującymi przy wyrębie - mają często dużą wiedzę na temat stanowisk, drzew, krzewisk, rowów i poszczególnych gatunków roślin. Nierzadko mają i sadzonki, które da się uprawiać w warunkach domowych czy blokowych. Z doświadczenia wiem, że zimą czy jesienią warto dobrze żyć z ludźmi, którzy na polecenie leśników sprzątają fragmenty lasu, gdzie rosną byliny i krzewy (patyki, kawałki zwalone czy spróchniałe - zwykle na opał). Ci ludzie mają wiedzę na tematy, które powinny zainteresować grzybiarzy, zbieraczy jagód ale i...hodowców straszyków :) Już kilka razy pan zbierający w lesie obumarłe czy zwalone części drzew i krzewów wskazał mi dobre "miejscówki" z jeżyną i nie tylko - jeżyna ładna, duża, świeża i bardzo odporna na zmiany temperatur.

Na chwilę obecną jest nieźle z punktu widzenia hodowcy i jak widać na zdjęciach niżej, da się coś przynieść:








poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Nieodpowiedzialność "hodowców"

Hodowla zwierząt jest nie tylko czystą przyjemnością ale i obowiązkiem. Niestety, ludzie często zapominają o tym i traktują zwierzęta, szczególnie egzotyczne, choć nie tylko, jak zabawkę kupioną dla dzieci. Zabawka się znudzi, zwierzak w kąt albo fora ze dwora. Osobiście jestem przeciwnikiem kupowania małym dzieciom jakichkolwiek zwierząt, zresztą nawet nastolatki czy ludzie dorośli zachowują się jak smarkateria i po prostu idiotycznie.

Rozmaite mody na żółwie, węże, pająki czy inne "dziwne" zwierzęta oraz wszędobylski kult młodości czyli zdziecinnienia propagowany przez koncerny, korporacje i usłużne media powoduje zanik nie tylko mechanizmów obronnych ale empatii i współczucia dla drugiego człowieka czy żyjątka. Znudzenie "zabawkami"jest tylko jednym z elementów składowych problemu. Innym jest głupota "niedzielnych hodowców", którzy chcą się przekonać czy zwierzak, gatunek często inwazyjny dla naszego ekosystemu, przetrwa w innym klimacie i warunkach. Kończy się to tak samo tragicznie jak przypadek opisany wyżej. Albo jeszcze gorzej:



Co to ma wspólnego z patyczakami? Przy paru miesiącach wiosny i lata, nawet do wczesnej jesieni, przy ciepłych nocach, "eksperymenty" mogłyby zapewne się udać nawet i w naszych lasach... Jeśli decydujemy się na zwierzę egzotyczne dbajmy o nie. Nie traktujmy jak zabawki i nie wyrzucajmy na śmietnik niczym zepsutego misia z dzieciństwa. Mniej czy bardziej inteligentne ale jest to twór żywy, ma prawo do życia. Opiekując się nim, poznajemy jego zwyczaje i możemy bardziej poznać...siebie :)

czwartek, 7 marca 2013

Woda

W hodowli patyczaków woda odgrywa ważną rolę. Z różnych powodów. Pierwszy postawowy to utrzymanie odpowiedniej wilgotności podłoża w pomieszczeniu, gdzie znajdują się patyczaki (hodowlarka, akwarium, terrarium). W przypadku podłoża mieszanego (żwir, torf, piasek) niewskazane jest zraszanie ponieważ dość szybko może zacząć pleśnieć. Szczególnie jeśli torf nie jest czysty. To samo tyczy się patyków, jeśli nie są wygotowane lub wyprażone. Niektórzy zraszają raz czy dwa razy dziennie ścianki terrarium, inni pryskają po liściach. Patyczakom akurat nie przeszkadza żaden sposób zraszania. Rogate i indyjskie nawet lubią bezpośrednią "kąpiel." W przypadku straszyków jest już różnie i dlatego należy czytać opisy hodowlane dotyczące każdego gatunku oddzielnie (niektórym gatunkom niewskazane jest zraszanie pokarmu ponieważ mogą go po prostu nie przyjmować). 
Drugi powód to woda w pojemniku na pokarm (liście), najlepiej w tym celu sprawdzają się szklane lub ceramiczne solniczki/ pieprzniczki. Parująca woda również dobrze wpływa na mikroklimat terrarium (pamiętajmy, że pomimo dużych zdolności przystosowawczych nasi milusińscy są owadami tropikalnymi). I oczywiście sprzyja dłuższej przydatności pokarmu.
Jaka woda? Z kranu, przegotowana, mineralna, co kto woli, byle odstała i nie za zimna ani gotująca :)

piątek, 14 grudnia 2012

Niezbędnik zimownika

        I nastała zima. Nie wiadomo na jak długo ale dla każdego hodowcy patyczaków (u straszyków często jest i lepiej i...gorzej: bluszcz) zima stanowi wyzwanie pokarmowe. Oczywiście, można iść na łatwiznę i kupić trochę pietruszki ale po pierwsze jest to pokarm mocno rezerwowy a po drugie co to za frajda? A tak, idziemy do lasu, złapiemy drugiego decha, wszystko dla zdrowia. Co potrzebujemy? Przede wszystkim kawałek miejsca w pamięci aby przypomnieć sobie mniej więcej stanowiska jeżyny i innego pokarmu w lesie. Uzbrojeni w kawałek foliówki, scyzoryk i przyrząd do odgarniania śniegu, saperka się średnio nadaje z uwagi na możliwe uszkodzenie roślin, lepsze są...kuchenne, drewniane łyżki różnego rodzaju, idziemy w las.
        Jak szukać w śniegu? Szukać łodyg zanurzonych głęboko w śniegu i gdzieś dalej idących :) Lekkie odgarnięcie śniegu, złapanie pędu i delikatne podniesienie. Jeśli roślina nie jest zbyt zmarznięta, ze śniegu wyłonią się liście. Bingo! Pamiętajcie, że nasz pokarm lubi występować w stadach. 
Przy rowach i na lekkich wzniesieniach rosną inne krzewy z liściami, które patyczaki chętnie konsumują. W większości są to wysokie krzewy i drzewka więc liście mogą być luzem albo lekko przykryte śniegiem. Schemat postępowania jest podobny: delikatnie próbujemy wyciągnąć ze śniegu. Rozmaite krzaki róży i innych podobnych czekają na nas :)
         Po zakończeniu cięcia (nożem, żeby nie połamać roślin!) starajmy się przykryć rośliny śniegiem albo zeschłymi liściami jeśli obok leżą w śniegu, ochrona przed silnym mrozem. Wyciągnięty pokarm po przyniesieniu do domu stawiamy w chłodnym miejscu i zalewamy wodą, czyścimy z resztek i podajemy patyczakom.



czwartek, 29 listopada 2012

Jesienne porządki

       Jesienne porządki w patyczakarniach w zasadzie nie są potrzebne jeśli na bieżąco usuwamy resztki pokarmu i odchody ale wiadomo, że od czasu do czasu oprócz normalnego sprzątania zaistnieje konieczność zmiany podłoża czy dekoracji: dołożenia, wyrzucenia, oczyszczenia. W przypadku jesiennych porządków spory problem mogą stanowić muszki owocówki (wiadomo, przerób owoców!), które raz gdy wejdą, niezmiernie trudno jest się ich pozbyć a stanowią pewne zagrożenie dla patyczaków i po prostu są mało estetycznym dodatkiem kuchennym czy hodowlanym. Sposobów na pozbycie się muszek jest wiele, wystarczy poguglować. Wypróbowane przeze mnie to postawienie szklanki z nalanym słodkim napojem lub octu winnego/ jabłkowego z płynem do mycia naczyń. Są to jednak półśrodki ponieważ i tak musimy dokonać generalnego remontu siedzib patyczaków :) Korzystając z okazji możemy wyczyścić pojemnik na wodę do pokarmu: odkamienić go (ocet chociażby) i wyszorować. Podobnie kamienie i patyki (lub włożyć nowe wyparzone czy wygotowane). Zdaje egzamin czasowa zmiana podłoża z torfowego na piaskowe lub piaskowo- torfowe (mieszane). Dodatkowo, pożyczając sprzęt od akwarystów ;) możemy porządnie doczyścić hodowlarkę (jeśli jest szklana) przyrządem z magnesem. 

czwartek, 13 września 2012

Jakie gatunki można kupić na Allegro?

Jednym z łatwiejszych sposobów nabycia owadów jest kupno na Allegro. Czasami pojawiają się tam gatunki nieznane czy mniej popularne w hodowlach (z różnych względów). Na moim blogu zamieszczam informacje skierowane do początkujących hodowców aby ułatwić im życie, ale przecież nikt nie mówi, że nie mogę pobuszować po sieci żeby wyszperać ciekawostki ;-) Rzut okiem na hasło "patyczak" na Allegro daje w tym momencie takie wyniki:
Pierwsze wyniki dają nam patyczaki rogate, jedne z łatwiejszych w obsłudze a zarazem bardzo atrakcyjne do oglądania. Dla odmiany po wpisaniu hasła "straszyk" otrzymujemy:
Często po wpisaniu hasła "straszyk" wyświetlają się wyniki z patyczakami.
Wchodząc w kategorię Owady:
otrzymujemy całą masę różnych dziwadeł: od jaj i większych okazów po mrówki, modliszki, patyczaki :)
Jest i wdzięczny okaz do hodowli (bardziej wymagający):
Są też i popularne patyczaki indyjskie, od których każdy chyba zaczynał :)

piątek, 4 maja 2012

Inna hodowlarka

Niedawno pewien znajomy podrzucił ciekawy sposób na hodowlę patyczaków, szczególnie w sezonie letnim. Pisałem kiedyś o fleksariach, hodowlarkach czy insektariach, które są drogawe i trudno dostępne, przynajmniej niektóre. Znajomy wpadł na nieco inny pomysł. Zrobił hodowlarkę z...siatek wędkarskich dostępnych na Allegro w różnych wariantach. Przyznaję, oryginalne, pytanie czy średnica oczek nie jest za duża? Pewnie da się dopasować, żeby dobrze podrośnięte patyczaki w nocy nie wyszły na przechadzkę.
Namawiał mnie do skorzystania. Kto wie, może potestuję. Jeśli się sprawdzi, napiszę więcej.

wtorek, 13 września 2011

Wylinka

Gdy hodowca ma już jakiś czas owady z pewnością będzie chciał oglądać kolejne, świeżo wyklute z jaj. Młode patyczaki bardzo szybko rosną i zrzucają zbędną i za małą skórę. Nowe szaty wyglądają lepiej i godniej :) Czasem patyczak ma problemy ze zrzuceniem skórki. Przy dobrych warunkach życiowych (wilgotność, miejsce do zawiśnięcia, pokarm) linienie odbywa się bezobjawowo. W większości przypadków owad zjada swoją skórkę lub jej część, ale nie zawsze. W przypadku ciągnięcia się wylinki najlepiej dać spokój owadowi, żeby sam zrzucił; jeśli proces niebezpiecznie się przedłuża, można spróbować spryskać wodą i delikatnie odciągnąć nawijając np. na szpilkę, zostawiając fragment (powinien dać radę dokończyć linienie). W najlepszym przypadku będzie ok, w jednym z gorszych- może zostać nieco zdeformowany ale przeżyje.
Poniżej wylinka:

sobota, 30 kwietnia 2011

Jaja patyczaków

W życiu hodowcy przychodzi moment na rozmnażanie się. Swoje, rodziny, znajomych, a w końcu i patyczaków :) Każdy chce się dorobić małych. W przypadku najbardziej przyjaznego w hodowli patyczaka rozmnażanie się jest w zasadzie bezkonfliktowe. Nawet nie potrzeba specjalnie ingerować w naturalne procesy natury. Nasz okaz lub okazy składają jaja, z których po kilku miesiącach (2 do 5 w zależności od temperatury) wykluwają się małe owady. Tutaj mamy do czynienia z dwoma szkołami: pierwsza, którą preferuję, oznacza pozostawienie jaj patyczaków "samopas", od czasu do czasu zmieniając podłoże (w końcu po co mieć 200 patyczaków? albo być zmuszonym do likwidacji już wyklutych...) i zostawiając sporą garść ziemi czy torfu z jajami. Po "kluciu się" patyczaków, zwykle proces ten trwa pewien czas, przenoszę je do wylęgarki aby podrosły. Druga szkoła każe pracowicie wygrzebywać jaja i przenosić je od razu do rozmnażalni. Zwykle zbudowanej z przeciętej plastikowej butelki czy innego pojemnika:
Obie metody są dobre a wybór pozostawiam Wam.
Początkujący hodowca stoi jeszcze przed jednym wyzwaniem- zlokalizowaniem jaj. Skąd ma wiedzieć jak wyglądają w rzeczywistości, nawet jeśli widział w książce. I w sumie łatwo jaja przeoczyć w podłożu :)
Jaja są wielkości od 2 do 3 mm, ciemnego koloru- w literaturze ładnie opisują "czekoladowo- brązowego" z fikuśnym wieczkiem, twardawe.



poniedziałek, 28 marca 2011

Trochę klasyfikacji

Patyczaki to owady. Ktoś doda: straszyki, inny bardziej uczony: owady skrzydlate. A jeszcze inni zwrócą uwagę na trzy grupy: patyczaki, straszyki, liśćce. Mówiąc bardzo oględnie patyczaki to zwierzęta i stawonogi :) Po tych, jakże zadziwiających i odkrywczych uwagach pora przejść do opisu "naukowego."
Jeśli ktoś czuje się na siłach to zapraszam do lektury:
Jeśli nie, ograniczmy temat do spostrzeżeń:
Gromada- > Insecta -> Owady
Podgromada -> Pterygota -> Owady uskrzydlone
5. Nadrząd -> Orthopteroidea -> Prostoskrzydłe
2. Rząd -> Phasmida -> Straszyki.
Źródłem jest V. J. Stanek, Wielki atlas owadów, Warszawa 1972, s. 534.

sobota, 26 marca 2011

U progu nowego sezonu żywieniowego

Doświadczeni hodowcy wiedzą, że najtrudniejszym momentem w żywieniu patyczaków oprócz przybycia wszędobylskiego białego puchu śniegowego jest czas wczesnowiosenny, gdy starego pokarmu prawie nie ma a nowy dopiero rośnie. Ten czas właśnie nastał :) O ile pod śniegiem zawsze coś można było wygrzebać- w końcu gdzieś stanowiska jeżyny były, o tyle w przypadku "niebycia" pojawia się drobny problem. Ktoś może zapytać, jak to, przecież pokarm jest, o co chodzi? Chodzi mianowicie o to, że dotychczasowy pokarm obumiera, gnije, dając miejsce niejako na nowe roślinki. A nowe roślinki? Chwilę musi potrwać zanim urosną i osiągną odpowiedni rozmiar, czyż nie? I przez dwa, trzy tygodnie mamy do wyboru chodzenie po lesie i zbieranie nowalijek (małych bo małych ale są) lub zaczekanie aż urosną większe i karmienie zastępczym. Pewnie, że lepsze jest wyjście pierwsze, przy okazji dłużej pozwiedzamy las...
Poniżej nowalijki (zdjęcie z komórki):



niedziela, 30 stycznia 2011

Śnieżne łowy

Gdy całkowicie stopił się śnieg myślałem, że zgodnie z globalnym ocipieniem (hehe) dostęp do świeżego pokarmu będzie łatwiejszy. Ale nie ma tak dobrze i wróciła zima. Z mrozem i białym puchem. Chcąc nie chcąc ruszyłem na łowy, uzbrojony w narzędzie tnące, plecak, foliówkę i fotograficzną pamięć, która pomogła mi zapamiętać siedziska jedzenia dla patyczaków. Kilkukilometrowy spacer po obiedzie dobrze robi na trawienie. Oprócz fotograficznej pamięci łowy ułatwiały mi liście, wystające tu i ówdzie spod śniegu. Ciachnięta zieleninka musiała się odmoczyć i odmrozić ale efekt końcowy jest przyzwoity i na parę dni mam problem z głowy. Zdjęcia robiłem komórką więc jakość mało ciekawa.
                                                                        Grzebu, grzebu...


wtorek, 18 stycznia 2011

Jakie pomieszczenie?

We wpisie Terrarium czy insektarium:
zastanawiałem się nad nazewnictwem. Przyznacie, czysto akademicka dyskusja :) Obojętnie czy nasze insektarium będzie zwane terrarium, wiwarium czy po prostu hodowlarką, ważne jest zapewnienie milusińskim odpowiednich warunków. W sklepach zoologicznych spotkać można tzw. faunaboksy (faunaria) czyli plastikowe pojemniki z przykrywką i otworami wentylacyjnymi, szybką i łapką. W zamyśle faunaboksy służą przenoszeniu zwierząt, nie- permanentnej hodowli. W praktyce wielu hodowców stosuje faunaboksy jako pomieszczenia dla patyczaków większych. Dla małych nie ma to sensu, otwory są za duże. Sam mam duży faunaboks, który po naciągnięciu nań starej drobnej firanki służy jako rozrodnik dla małych patyczaków. O wiele praktyczniej jednak użyć innych plastikowych pojemników: po paluszkach czy przyprawach, po zrobieniu wentylacji lepiej się sprawdzają niż faunaboksy. 
W internecie spotykane są także tzw. fleksaria (np. Exo Terra): klateczki z mocnej, drobnej siatki, z reguły nylonowej. Przyznaję, nie przekonuje mnie ten pomysł. Raz- szybka utrata ciepła, szkło jednak bardziej trzyma temperaturę, dwa- przeciągi. Znani mi hodowcy traktują to jako ciekawostkę. Kiedyś w sklepach entomologicznych można było kupić hodowlarki dla motyli, niby to samo co fleksarium a jednak coś innego. Na czym polega różnica? Przedziały czyli komory i grubość materiału: w wielu modelach udostępniono zakrywane ścianki boczne lub tylne. Chętnie kupiłbym taką metrową hodowlarkę, jednak nie wiem gdzie (w sklepie artinsect- na chwilę obecną nie mają).
Klasyczne insektaria popularne w kącikach biologicznych są niedostępne. Rozwiązaniem jest zrobienie sobie lub zamówienie łączonego- z płyt drewnianych i szkła. Pięknie się prezentują i są dość łatwe do sprzątania. 
Reasumując, najbardziej praktyczne jest użycie konkretnych szklanych terrariów z podwójną wentylacją: górną i boczną. Na allegro jest kilku zaufanych producentów: ich wyroby są dobrej jakości i nie nastręczają trudności w pielęgnacji, np.: http://allegro.pl/show_user_auctions.php?uid=5461717&order=p&change_view=1 czy http://allegro.pl/show_user.php?uid=3371219 (w tej chwili nie ma aukcji terrariów).

piątek, 14 stycznia 2011

Dekoracja terrarium

W hodowli gadów czy płazów oprócz odpowiedniego pomieszczenia ważne jest także podłoże, kryjówki, ogrzewanie i oświetlenie plus karma i witaminy. Czy hodując patyczaki powinniśmy obawiać się, że nie podołamy zadaniu z uwagi na koszty? Jak napisałem w FAQ: http://mcpatyczak.blogspot.com/p/faq.html
nie musimy obawiać się trudności hodowlanych, przynajmniej w przypadku najbardziej pospolitych gatunków. Podłoże powinno utrzymywać wilgoć i być łatwe w sprzątaniu, stąd niektórzy stosują papierowe skrawki czy ręczniki, włókninę, torf lub żwir/ piasek:
Elementy dekoracyjne możemy ograniczyć do paru kamieni i patyków, wbijanych pionowo czy pod kątem, aby patyczaki sobie na nich przesiadywały. Ogryzione gałązki jeżyny również cieszą się wśród patyczaków powodzeniem. W przeciwieństwie do dość nieruchawych straszyków, patyczaki sporo "krążą" po terrarium ale kupując pojemnik lepiej wybrać mniejszy na szerokość i długość a wyższy, żeby bezproblemowo przechodziły wylinkę. Do patyków porozrzucanych czy powbijanych w podłoże możemy dorzucić sporej wielkości wyprażony korzeń znaleziony czy kupiony w sklepie zoologicznym. Oświetlenie jest kwestią poboczną- należy jednak pamiętać, że patyczaki mają rytm dzień- noc: w dzień są w stanie odrętwienia, w nocy wychodzą na żer; głodne będą jadły przy świetle, szczególnie jeśli jest to pokarm uniwersalny, czyli jeżyna. Ogrzewania nie potrzeba stosować, ponieważ patyczaki indyjskie są odporne na spadki temperatury, oczywiście bez przesady. W końcu są to zwierzęta tropikalne. Patyczaki oprócz spania na patykach lubią "wisieć" do góry nogami na pokrywie do terrarium- zatem powinna ona być dobrze zamykana. A propos dziwactw- kiedyś włożyłem do pojemnika po chomiku, urządzonego na terrarium różne skorupy, kawałki drewna wycięte i resztki orzechów na kryjówki. Kilkakrotnie złapałem na siedzeniu w nich dwa patyczaki- razem :)

środa, 24 listopada 2010

Jak brać patyczaka?

Filozofia wyjmowania z pomieszczenia hodowlanego jest całkiem skomplikowana :) Wiadomo, od czasu do czasu musimy posprzątać wnętrze hodowlarki a patyczaki się przykleiły do górnych rejonów przykrycia czy ścian, patyków, liści. Co wtedy? Jeżeli nie wymieniamy wnętrza całościowo, mamy problem z głowy. Delikatnie wyjmujemy brudy, resztki liści lub fragmenty wyposażenia. Powiedzmy jednak, że chcemy gruntownie posprzątać lub odczuliśmy potrzebę pieszczot z patyczakiem. Jeśli patyczak przylega do gałązek, najlepiej wyciągnąć go razem z nimi, jeśli podczas próby wyjęcia (ostrożnie, nie szarpać!) zastyga w bezruchu, przenosimy go i układamy z boku. W przypadku "wiszenia" na suficie lub przyklejenia do ścianek patyczak może dość mocno trzymać się powierzchni. Nie wolno szarpać na siłę, ponieważ możemy mu uszkodzić odnóża! Można spróbować dmuchnąć na niego leciutko żeby zaczął się ruszać. Gdy ruszy, po chwili zastygnie (patrz wyżej) lub zapragnie zwiedzać świat, rozkręcając się coraz szybciej :) Wtedy podstawiamy mu dłoń, żeby wszedł i wyciągamy go z pomieszczenia kładąc w miejscu ustronnym. Zazwyczaj wchodzi na firankę, kwiata lub doniczkę (czy inne naczynie); za moment znieruchomieje. Dotyk odnóży patyczaka jest przyjemny i da się polubić codzienne czy cowieczorne spacery po ręce.